... czyli jak nie dać nabić się w butelkę.
Postaram się opisać, jak w najprostszy sposób czytać etykiety win francuskich z regionu Bordeaux. Kierując się dosłownie kilkoma prostymi zasadami, będziecie wiedzieć, czy dane wino zasługuje na swoją cenę, czy sprzedawca chce zarobić na czyjejś niewiedzy. Tylko w teorii mówi się, że im wino droższe tym lepsze. W wyborze idźmy za głosem nosa i miejmy odrobinę zdrowego rozsądku.
Rozmawiając ze znajomymi, zdałam sobie sprawę, że panuje powszechne przekonanie, że wina francuskie są drogie i przereklamowane. Oczywiście nie ma w tym żadnej racji, jeśli tylko potrafimy "czytać etykietę". Postaram się zademonstrować, co mam na myśli, na przykładzie dwóch win z Lidla, oczywiście z regionu Bordeaux.
O czym informuje nas etykieta:
REGION - Bordeaux.
Brak nazwy własnej wina, "chateau" tak charakterystycznego dla tego regionu,
AOC - Appellation Bordeaux Contrôlé Apelacja - jej obecność świadczy o tym, że to wino spełnia wszelkie wymogi prawne - aby być nazywanym winem z tego regionu.
ROCZNIK 2012 - całkiem niezły, choć przy czerwonym winie z plastikowym korkiem ma to niewielkie znaczenie, ponieważ nie zachodzą w nim procesy chemiczne, umożliwiające jego dojrzewanie.
NAZWA - "Château..."
REGION - Bordeaux Supérieur
ROCZNIK - 2010, bradzo dobry, wino dzięki posiadaniu prawdziwego korka mogło przez cztery lata dojrzewać
AOC - Appellation Bordeaux Contrôlé
BUTELKOWANIE - Mis en Bouteille au Château - potwierdza butelkowanie na terenie zamku, według receptur charakterystycznych dla zamku, co nadaje winu indywidualny smak.
WŁAŚCICIEL - podpisuje się na etykiecie imieniem i nazwiskiem, a nie tak łatwo firmować własnym nazwiskiem dziadostwo. Potwierdza to, że dany zamek ma tradycje, co nadaje winu prestiżu. Takie wino staje się bardziej "wiarygodne".
Stosunek jakości do ceny:
„Bordeaux 2012”, 13 zł,Jest to zwyczajne wino stołowe, bez nazwy, bez głębi, ale za to dobrze pasujące do posiłków, szczególnie mięsnych, ciężkich, „na przepitkę”. Pamiętajmy, że w tym wypadku sam napis „Bordeaux” o niczym nie świadczy. Do momentu, kiedy płacimy za nie niską cenę, jego smak nie jest bulwersujący.
„Château Noble Meynard Bordeaux Supérieur 2010” 19zł.
Apelacja Bordeaux Superieur. Co kryje się pod „superieur”, w wolnym tłumaczeniu znaczącym „wyższy”, „lepszy”. Oznacza to winogrona zbierane ręcznie, nie przez maszynę, co daje im więcej szlachetności. (Uważa się, że winogrona ulegają mniejszym uszkodzeniom przy zbieraniu ręcznym niż przy zbieraniu przez maszynę).
Nigdy nie byłam specjalną fanką tej apelacji, dlatego to wino kupiłam niechętnie, nie spodziewając się fajerwerków.
Czekałam na wizytę przyjaciół w celu jego otworzenia, i wypicia w ich gronie. Nie wytrzymałam, przyszedł zły poniedziałek, zimno, mgła, powiedziałam do siebie: "A spróbuję tego wina, oczywiście tylko jeden kieliszeczek".
Rocznik 2010, całkiem niezły, winko już czteroletnie… Nie rozczarowałam się. Po 15 minutach po jednym kieliszeczku wypiłam następny z uśmiechem na twarzy i bez żadnego wyrzutu sumienia. Najlepsza chwila tego dnia, a pewnie i tygodnia. Odpływam. Naprawdę dobre wino. Czerwone owoce z delikatnym, dojrzałym, beczkowym posmakiem. To lubię. „Zagryźć” to jeszcze serem kozim, lub innym (proponuję sery delikatne w smaku, żeby nie zakłócały smaku wina, unikać słodkości!), i mamy pełnię szczęścia.
W tym wypadku Bordeaux Superieur okazało się oszałamiającym sukcesem.
Polecam każdemu, do obiadu, delikatnie przyprawionego, na wieczór z przyjaciółmi (jak dotrwa), nie powstydziłabym się również podarować go komuś w prezencie, ponieważ jest to wino które będzie smakować każdemu. Rewelacja.
![]() |
| Saint Emilion i winnice |
W piciu wina najważniejsza jest czerpana z tego przyjemność. Może i brzmi to banalnie, ale przekaz płynie z tego taki, że niektórym będzie smakować właśnie "Bordeaux bez nazwiska", szczególnie na początku ścieżki degustatorskiej, a z czasem kubki smakowe wyrobią się na tyle, aby czerpać przyjemność z win bardziej dojrzałych, "z nazwiskiem". Nigdy nie zamykajmy się na nowe horyzonty, i tylko na jedno wino. Dajmy Bordeaux szansę!
Małgorzata Osmola



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz