wtorek, 11 listopada 2014

11 LISTOPADA

                11 listopada, Kraków. Miasto kompletnie puste, wyludnione. Nie ma korków, rowerzystów na oldschoolowych holenderkach, tylko czasem jakiś na sportowo ubrany koleś z psem, przemknie się w kierunku Błoń. Gdzie się podziewacie, ludzie? Jak sklepy zamknięte to już nie warto wychodzić z domu, nawet gdy za oknem piękna, złota, polska jesień? Czy nie chcecie wyjść na zewnątrz, bo boicie się spotkania z jakimś narodowcem, który za zbytnie wyróżnianie się, zafunduje nam wpierdol?
Jest w tym jakaś logika, sama się boję opuścić mieszkanie, żeby nie dostało mi się „tak z rozmachu”.
Piękny ten nasz jedenasty listopada… Przynajmniej flagi powieszone – na moim domu wiszą już od 3 maja (jesteśmy patriotami cały rok!).
                Cofam się w czasie do czerwca, gdzie z koleżankami poszłyśmy na Gay Pride w Bordeaux. Start o godzinie 14 w nieznośnie gorące popołudnie. Przychodzę na miejsce, ubrana w zwykłe jeansy, a przekrój ludzi, których tam zastałam trochę mnie przygniótł – Drag Queens, homoseksualne pary bardziej lub mniej okazujące sobie uczucia, całe rodziny z małymi dziećmi, babcie przyciągnięte przez wnuczków, no i cała masa ludzi zupełnie neutralnych, którzy znaleźli się tam przypadkiem – tak jak ja. Pochód ruszył do rytmu zabójczego techno, trwał 3 godziny, sparaliżował całe miasto, a uczestnicy szampańsko (bezalkoholowo)się bawili. Kto chciał to się dołączał, ale nie spotkaliśmy się z żadną formą agresji wymierzoną w naszą stronę.


Gay Pride Bordeaux
           
  Oczywiście marsz miał na celu dążenie do równouprawnienia pomiędzy osobami homo- i heteroseksualnymi. Małżeństwa homosekualne są już we Francji legalne, teraz walka toczy się o możliwość adopcji dzieci. I choć hasła takie jak „Dzieci dla wszystkich”, wykrzykiwane przez wymalowane, poruszające się na 15-to centymetrowych obcasach Drag Queen brzmiały dość karykaturalnie, to w tym wszystkim chodziło o po prostu o wolność. Wolność słowa, bezpieczeństwo przemarszu, dobrą zabawę i tyle.



                
                Całe Gay Pride było dla mnie wydarzeniem bardzo wzruszającym, gdy myślałam o moich homoseksualnych znajomych, skitranych gdzieś przed światem i narażonych na akty agresji. Chciałabym, żebym mogła przejść podobną paradę razem z nimi, w Krakowie, po prostu dobrze się bawiąc i nie myśląc, że ktoś może nas zaatakować.
                "11 listopada Polska odzyskała słodką niepodległość" głoszą hasła rozwieszone w mieście, i o ile niepodległość już wywalczyliśmy, o tyle na wolność będziemy musieli jeszcze trochę poczekać...


Przystanek tramwajowy- Gay Pride, uwaga na utrudnienia w ruchu




Małgorzata Osmola

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz