11
listopada, Kraków. Miasto kompletnie puste, wyludnione. Nie ma korków, rowerzystów
na oldschoolowych holenderkach, tylko czasem jakiś na sportowo ubrany koleś z
psem, przemknie się w kierunku Błoń. Gdzie się podziewacie, ludzie? Jak sklepy
zamknięte to już nie warto wychodzić z domu, nawet gdy za oknem piękna, złota,
polska jesień? Czy nie chcecie wyjść na zewnątrz, bo boicie się spotkania z jakimś
narodowcem, który za zbytnie wyróżnianie się, zafunduje nam wpierdol?
Jest w tym jakaś logika, sama się boję opuścić mieszkanie, żeby nie dostało mi
się „tak z rozmachu”.
Piękny ten nasz jedenasty listopada… Przynajmniej flagi powieszone – na moim
domu wiszą już od 3 maja (jesteśmy patriotami cały rok!).
Cofam
się w czasie do czerwca, gdzie z koleżankami poszłyśmy na Gay Pride w Bordeaux.
Start o godzinie 14 w nieznośnie gorące popołudnie. Przychodzę na miejsce,
ubrana w zwykłe jeansy, a przekrój ludzi, których tam zastałam trochę mnie
przygniótł – Drag Queens, homoseksualne pary bardziej lub mniej okazujące sobie
uczucia, całe rodziny z małymi dziećmi, babcie przyciągnięte przez wnuczków, no
i cała masa ludzi zupełnie neutralnych, którzy znaleźli się tam przypadkiem –
tak jak ja. Pochód ruszył do rytmu zabójczego techno, trwał 3 godziny,
sparaliżował całe miasto, a uczestnicy szampańsko (bezalkoholowo)się bawili.
Kto chciał to się dołączał, ale nie spotkaliśmy się z żadną formą agresji
wymierzoną w naszą stronę.
![]() |
| Gay Pride Bordeaux |
Oczywiście marsz miał na celu dążenie do równouprawnienia pomiędzy osobami homo- i heteroseksualnymi. Małżeństwa homosekualne są już we Francji legalne, teraz walka toczy się o możliwość adopcji dzieci. I choć hasła takie jak „Dzieci dla wszystkich”, wykrzykiwane przez wymalowane, poruszające się na 15-to centymetrowych obcasach Drag Queen brzmiały dość karykaturalnie, to w tym wszystkim chodziło o po prostu o wolność. Wolność słowa, bezpieczeństwo przemarszu, dobrą zabawę i tyle.
Całe
Gay Pride było dla mnie wydarzeniem bardzo wzruszającym, gdy myślałam o moich
homoseksualnych znajomych, skitranych gdzieś przed światem i narażonych na akty
agresji. Chciałabym, żebym mogła przejść podobną paradę razem z nimi, w
Krakowie, po prostu dobrze się bawiąc i nie myśląc, że ktoś może nas
zaatakować.
"11 listopada Polska odzyskała słodką niepodległość" głoszą hasła rozwieszone w mieście, i o ile niepodległość już wywalczyliśmy, o tyle na wolność będziemy musieli jeszcze trochę poczekać...
![]() |
| Przystanek tramwajowy- Gay Pride, uwaga na utrudnienia w ruchu |
Małgorzata Osmola



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz